Niechciany dotyk

W niedużym sklepie osiedlowym, prowadzonym od kilkunastu lat, zatrudniła się nowa pracownica – Pani Kasia. Załogę sklepu stanowiły niemal wyłącznie kobiety w wieku od 50 lat wzwyż. Panie ekspedientki doskonale znały się ze swoimi klientami: „Co Ci podać kochanieńka? Co byś chciał Słoneczko?”. Każdy zna taki sklep.

Kierownikiem sklepu był Pan Stefan, był jedynym mężczyznom w załodze, na stanowisku kierowniczym był od zawsze.

Pan Stefan zawsze dbał o to, by jego panie na dzień kobiet dostawały kwiatka i coś słodkiego. Miał w zwyczaju wręczać prezenty z trzykrotnym cmoknięciem obdarowywanej pani w policzki.

W marcu 2019 przez sklep przeszła burza – Pani Kasia zabroniła Panu Stefanowi przytulenia się do niej i całowania jej. Przy okazji wygarnęła mu, że nie życzy sobie dotykania i obejmowania jej w miejscu pracy. Podkreśliła, że ma męża i małe dziecko, a zachowanie Pana Stefana jej przeszkadza.

Pozostałe pracownice nigdy nie miały zastrzeżeń do Pana Stefana – zawsze uważały, że jest prawdziwym dżentelmenem, jest dowcipny i szarmancki. Uważały, że obejmowanie ich od czasu do czasu do sympatyczny gest, pokazujący, że Pan Stefan się nie wywyższa, choć jest kierownikiem.

Po słowach krytyki ze strony Pani Kasi, Pan Stefan zaczął unikać kontaktu fizycznego z Panią Kasią. Gdy zwracał jej uwagę, robił to zawsze bardzo profesjonalnie, zachowując dystans, w obecności innych osób. Nie zmienił swoich zachowań względem innych pań.

Współpracownice zaczęły wytykać Pani Kasi jej nastawienie. Regularnie mówiły o niej „niedotykalska”. Zwracały jej też uwagę: „co z tobą jest nie tak, że chłopów nie lubisz?”, „twój mąż to cię chyba leje”, „twój facet lubi, że taka cnotka jesteś?”. Pani Kasia była coraz bardziej izolowana, czuła się źle, zaczęła brać leki i odwiedzać psychiatrę. Jej koleżanki czuły satysfakcję z tego, że dopiekły Pani Kasi, miały nadzieję, że coś zrozumie. Pan Stefan nie reagował.

Pani Kasia rozwiązała umowę o pracę twierdząc, że była mobbingowana. Po kilku latach procesu pracodawca przegrał spór i został zmuszony, by Pani Kasi wypłacić wielotysięczne odszkodowanie i zadośćuczynienie. W firmie nie działał system umożliwiający zgłaszanie nadużyć do centrali w Warszawie.

POWIĄZANE WPISY:


Whistlink, czyli dlaczego nie można ignorować zgłoszeń od sygnalistów

Sygnaliści to ostatnio temat szczególnie gorący – zarówno na polskim rynku, jak i na […]

Przeczytaj wpis

Standardy ochrony/procedury

Do polskiego porządku prawnego za chwilę dołączą kolejne przepisy regulujące kwestie sygnalistów i należy […]

Przeczytaj wpis
Demo

Umów się na bezpłatną prezentację możliwości naszego systemu!

Wypełnij formularz

W jasny i przejrzysty sposób przedstawimy korzyści, jakie niesie ze sobą nasze rozwiązanie.