Dlaczego ochrona sygnalistów jest w interesie każdego z nas?

Gazeta Wyborcza niedawno przedstawiła zdarzenie, które choć dostępne w dziale „Sport”, nie powinno zainteresować jedynie miłośników aktywnego spędzenia wolnego czasu. Osią tematyki artykułu jest wprawdzie kolejna afera związana z dopingiem w świecie sportu, ale jego samym sednem jest krzywda jaka spotyka osobę, która postanowiła tę aferę ujawnić. Pytania po lekturze tekstu nasuwają się same – czy tak powinny być traktowane osoby odważne, uczciwe i dbające o dobro innych? Wniosek jest prosty, najwyższy czas, by zacząć wdrażać regulacje chroniące sygnalistów.

Co się wydarzyło?

W październiku b.r. Pani Bogumiła, będąca jedną z pielęgniarek Pogoni Siedlce, klubu piłkarskiego występującego w I lidze, zawiadomiła Polską Agencję Antydopingową (POLADA) o stosowaniu przez piłkarzy pod nadzorem klubu zakazanych metod dopingowych. Młodym piłkarzom chciano podać dożylnie, w formie kroplówki, w „warunkach szatniowych” chlorek potasu, który można podać tylko choremu (po przeprowadzeniu stosownych badań) i tylko pod kontrolą lekarza. Brak zachowania procedur bezpieczeństwa przy podawaniu chlorku potasu może być bardzo niebezpieczny dla zdrowia osoby go przyjmującej. Sprzeciw klubowych pielęgniarek sprawił, że skład kroplówek wprawdzie zmieniono, ale w świecie sportu oprócz zakazanych środków istnieją również zakazane metody. Zakazaną metodą są m.in. infuzje w większej ilości niż 100 ml na 12 godzin u sportowców zdrowych. Kilku piłkarzom Pogoni Siedlce już w pierwszym rzucie podano pół litra, a kolejne pół czekało.

Co z zawiadamiającą?

Zarówno organy ścigania, jak i inspektor POLADA, polecili Pani Bogumile zapisać numery telefonów policjantów w okolicy, aby mogła w porę uzyskać pomoc w razie zemsty ze strony sympatyków klubu. Zagrożenie dostrzegła więc nie tylko ona sama, ale również instytucje państwowe. Udział Pani Bogumiły na zawiadomieniu o naruszeniach i pojedynczym przesłuchaniu się nie skończył. Nieustannie jest przesłuchiwana i najprawdopodobniej będzie świadkiem w procesie – swoich koleżanek, szefa, przełożonej, dyrektora największego klubu w okolicy oraz innych wpływowych ludzi z nim związanych. Pani Bogumiła w pracy słyszy pytania od przełożonych „czy jest z siebie dumna”. Nie ma więc wątpliwości, że stosunek przełożonych do jej działań jest skrajnie negatywny. Umowa o pracę, która łączy Panią Bogumiłę z klubem, została zawarta na czas określony, a jej okres trwania upływa za rok. Nie oczekuje więc, że zostanie ona przedłużona. Najbardziej jednak martwi się o to, że już nigdzie w okolicy nie znajdzie innej pracy. O tym, jak to wszystko rzutuje na zdrowie Pani Bogumiły, najdobitniej świadczy wydana przez psychologa rekomendacja pójścia na urlop zdrowotny.

Co na to prawo?

W artykule pojawia się informacja, że Pani Bogumiła miała w postępowaniu przed POLADA status sygnalisty. Kim jednak jest ów sygnalista? Osobą, która dostrzegła naruszenie lub nadużycie prawa wewnątrz swojej organizacji i postanowiła o nim głośno powiedzieć.

Samo bycie sygnalistą nie jest w polskim porządku prawnym niczym nowym. W Kodeksie postępowania karnego został ustanowiony społeczny obowiązek zawiadamiania organów ścigania o popełnionych przestępstwach ściganych z urzędu. Społeczny, znaczy nie obwarowany żadną sankcją w przypadku jego niezrealizowania. To co istotne jednak w kwestii sygnalistów, to ich prawna ochrona, która jak pokazuje przypadek Pani Bogumiły, jest obecnie w Polsce jedynie fragmentaryczna.

Prawdą jest, że regulacje chroniące sygnalistów już teraz w Polsce obowiązują. Ich bardzo istotnym elementem jest obowiązek zapewnienia sygnalistom anonimowości. To, jak bardzo anonimowość jest potrzebna sygnalistom, dobitnie pokazuje przypadek Pani Bogumiły, która w gruncie rzeczy przez brak odpowiednich procedur, została wystawiona na ataki zarówno na płaszczyźnie zawodowej jak i prywatnej. Wspomniane jednak regulacje, odnoszą się obecnie do wąskiej grupy podmiotów funkcjonujących na rynku

Możemy być jednak dobrej myśli, ponieważ w Sejmie czeka na podjęcie projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych a już 16 grudnia 2019 r. wchodzi w życie unijna dyrektywa o ochronie sygnalistów, która zobowiązuje Polskę do transpozycji jej regulacji najpóźniej do 17 grudnia 2021 r. Nowe regulacje obejmą swoimi zastosowanie znacznie szerszy krąg podmiotów. Ponadto sygnalistom zostanie zapewniona zdecydowanie szersza ochrona przed działaniami odwetowymi. Przysługiwać im będzie chociażby roszczenie o odszkodowanie lub o przywrócenie do pracy w przypadku naruszenia obowiązków ochrony. Co warte podkreślenia, za działania odwetowe dyrektywa wprost uznaje w szczególności nieprzedłużenie umowy o pracę na czas określony. Gdyby więc przepisy te już teraz obowiązywały, Pani Bogumiła nie musiałaby się bać o pracę.

Nie same regulacje

Najważniejszej kwestii jednak nie sposób uregulować. Mowa oczywiście o zmianie mentalności i podejścia do zgłaszania naruszeń i nadużyć prawa. W Polsce wciąż istnieje powszechne mniemanie, że zgłoszenie naruszenia prawa to donosicielstwo, a osoby donoszące to „kapusie” czy „kable”. Ostracyzm względem takich osób jest powszechny i spotkał on również Panią Bogumiłę. Należy więc przede wszystkim uświadomić osoby wewnątrz organizacji, że jedyne słuszne działanie w przypadku dostrzeżenia naruszeń, to ich zgłoszenie. Dzięki temu zgłaszający nie będą bali się reagować, a ich działanie nie spotka się z napiętnowaniem tylko pochwałą. Trzeba pamiętać, że stanowcza reakcja Pani Bogumiły uchroniła młodych piłkarzy przed możliwą utratą zdrowia. Na pewno natomiast, uchroniła kilkunastu z nich przed zniszczeniem sobie kariery. Patrząc więc szerzej na działania podjęte przez Panią Bogumiłę wyraźnie widać, że postąpiła właściwie. Takiego spojrzenia na otaczające nas zdarzenia, należy nauczyć pracowników.

Podsumowując, przykład Pani Bogumiły pokazuje, jak bardzo regulacje dot. ochrony sygnalistów i procedury postepowania w przypadku dostrzeżenia naruszeń są w każdej organizacji potrzebne. Obecnie w większości polskich firm, sygnalista informując o naruszeniu, naraża się na konsekwencje zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Sygnalistom nie pomaga się ani na etapie dostrzeżenia naruszeń – poprzez udostępnienie pomocy prawnej, ani na etapie ich zgłaszania – oferując anonimowe kanały zgłaszania, ani na etapie końcowym, już po zgłoszeniu – oferując im ochronę przed wszelkiego rodzaju odwetem i łączącymi się z nim zagrożeniami. Przykład Pani Bogumiły pokazuje również, że niestety mentalnie wciąż odbiegamy od standardów, które tego typu regulacje wniosłyby do naszego działania.

Należy jasno podkreślić, że sygnalista nie jest zagrożeniem dla organizacji. Wykryte w porę naruszenia mogą uchronić organizację przed sankcjami, albo też znacząco zmniejszyć ich dotkliwość. Pamiętać należy, że przecież zarówno organizacja jak i sygnaliści grają w jednej drużynie i do jednej bramki. Dlatego pomimo, że nie wszystkich obowiązki wdrażania procedur sygnalistycznych już teraz dotyczą, każdy powinien rozważyć, czy ich wprowadzenie nie okaże się korzystne z punktu widzenia prawidłowo funkcjonującej organizacji. Dodatkowo, wcześniej wdrożone procedury sprawią, że zostaną one wprowadzone prawidłowo, bo będzie czas na ich przetestowane na rzeczywistych zdarzeniach. Stopniowo i z rozwagą. Odkładanie tego na tzw. ostatnią chwilę może doprowadzić do chaosu, jaki miał miejsce przy wdrażaniu przepisów RODO w niektórych przypadkach. Należy więc rozważyć te kwestie już teraz, bo jak wskazują specjaliści, regulacje dot. sygnalistów będą znacznie bardziej absorbujące czasowo i finansowo niż to, co zaserwowały nam regulacje RODO.

POWIĄZANE WPISY:


Whistlink, czyli dlaczego nie można ignorować zgłoszeń od sygnalistów

Sygnaliści to ostatnio temat szczególnie gorący – zarówno na polskim rynku, jak i na […]

Przeczytaj wpis

Standardy ochrony/procedury

Do polskiego porządku prawnego za chwilę dołączą kolejne przepisy regulujące kwestie sygnalistów i należy […]

Przeczytaj wpis
Demo

Umów się na bezpłatną prezentację możliwości naszego systemu!

Wypełnij formularz

W jasny i przejrzysty sposób przedstawimy korzyści, jakie niesie ze sobą nasze rozwiązanie.